Kiedy rozmawiam z moimi znajomymi oraz moimi bliski, zauważam, że bardzo wiele osób jest poważnie zaniepokojonych tym, co ostatnio dzieje się z różnego rodzaju uroczystościami czy Świętami, które uważamy za rdzennie polskie i tradycyjne. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Święta Bożego Narodzenia. Moi znajomi dowodzą i podkreślają, że to, co ostatnio się dokonało, to jakaś straszna redukcja tych świąt, przeinaczenie ich sensu, sprowadzenie ich tylko i wyłącznie do miłego spotkania z rodziną oraz bliskimi znajomymi, spotkania podczas którego jemy, pijemy, rozmawiamy i niekiedy wręczamy sobie prezenty. Chociaż z rzeczami takimi jak prezenty krucho. Wiadomo: kryzys. W każdym razie wszyscy ci moi znajomi, o których tutaj wspomniałem, są zdania, że takie Święta, które polegają tylko i wyłącznie na tym, aby się spotkać i wręczyć sobie prezenty, to nie Święta a jedynie jakaś ich ponura i napawająca grozą parodia. Szczerze mówiąc wcześniej podchodziłem do tych tez z pewne nieufnością oraz dystansem, ale ostatnio, po przemyśleniu sobie tej sprawy, doszedłem do wniosku, że być może moi znajomi mają trochę racji.
Jeżeli uważnie albo chociaż umiarkowanie uważnie śledzimy różnego rodzaju debaty oraz dyskusje, jakie odbywają się przy okazji Świąt Bożego Narodzenia, z całą pewnością zdążyliśmy zwrócić uwagę na ten fakt, że istnieje dość liczna grupa osób, nieraz poważnych i wykształconych, które negują Święta Bożego Narodzenia w ich obecnej, skomercjalizowanej postaci. Osoby te dowodzą, że Święta Bożego Narodzenia to dzisiaj uroczystość przeinaczona przez komercję, która każe nam widzieć w nich (Świętach Bożego Narodzenia) po prostu okazję do spotkania z rodziną, otrzymania i wręczenia rzeczy takich, jak szeroko rozumiane prezenty czy upominki, i tak dalej.
Osoby, o których tutaj wspomniałem, dowodzą, że Święta zredukowane do spotkania z rodziną i wręczania rzeczy takich jak prezenty, to właściwie nie Święta, że komercjalizacja oraz tabloidyzacja spowodowały to, że Święta utraciły swój właściwy, naturalny charaktery, stając się uroczystością ograniczoną do rzeczy takich, jak jedzenie, prezenty, picie i itd.
Chyba wszyscy zdążyliśmy już odczuć skutki międzynarodowego kryzysu ekonomicznego, jaki przez ostatnie kilka czy też kilkanaście miesięcy pustoszył naszą planetę, rujnując finanse zwykłych obywateli i jednocześnie, paradoksalnie, wzbogacając głównych winnych samego kryzysu, czyli bankierów. Zapewne większość spośród czytelników tego niedługiego artykuły należy do grupy tych osób, które w ten czy inny sposób odczuły już negatywne skutki i konsekwencje kryzysu.
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia więc chyba nie od rzeczy będzie powiedzieć, czy też raczej wspomnieć, że jedną z takich właśnie negatywnych konsekwencji jest, że w tym roku będziemy mogli wydać znacznie mniej pieniędzy na świąteczne prezenty.
Nasuwa się więc pytanie o to, co można zrobić, aby prezenty, którymi będziemy obdarowywać naszych bliskich oraz rodzinę, były w miarę gustowne a jednocześnie nie za drogie.
Trzeba przyznać, że jest zagadnienie dosyć skomplikowane, ale chyba rozwiązywalne: wystarczy wykazać się inwencją oraz dobrze się zastanowić, a na pewno uda się nam znaleźć jakieś prezenty zarazem gustowne i niedrogie.
Powszechnie wiadomo, że skutki kryzysu finansowego, jaki przetoczył się przez naszą planetę kilkanaście miesięcy temu i który najprawdopodobniej przetoczy się przez nią raz jeszcze, są dla tak zwanego przeciętnego człowieka odczuwalne w wielu bardzo różnych sferach oraz dziedzinach.
Jednym ze skutków owych problemów, o których wyżej wspomniałem, jest to, że z roku na rok tak zwany statystyczny Kowalski ma coraz mniej pieniędzy na rzeczy takie jak szeroko rozumiane prezenty. Niestety to, że wydajemy na kupowane przez nas prezenty coraz mniej pieniędzy, przeważnie skutkuje tym, że te prezenty nie prezentują najwyższej jakości.
A przecież tak być wcale nie musi. Przy odrobinie inwencji oraz pomysłowości możemy sprawić, że nawet dysponując niewielką albo wręcz bardzo małą sumą pieniędzy będziemy w stanie znaleźć prezenty naprawdę ciekawe oraz „na poziomie“. Można więc powiedzieć, że przynajmniej w sferze rzeczy takich jak prezenty remedium na kryzys jest odrobina inwencji oraz tak czy inaczej definiowanej kreatywności.
Jeżeli zastanowimy się, mniej lub bardziej wnikliwie, nad tym, jak zmienia się otaczająca nas rzeczywistość, z całą pewnością dotrze do nas ta wiedza, że właściwie nie już takiej dziedziny rzeczywistości, która byłaby w stanie takim samym, jak ten który pamiętają nasi ojcowie oraz nasi dziadkowie. Postęp ogarnia wszystkie dziedziny naszego życia.
Nic więc dziwnego, że zmieniają się także rzeczy tak mocno związane z szeroko rozumianą tradycją, jak Święta Bożego Narodzenia. Wszyscy widzimy, że roku na rok Święta te są coraz bardziej konsumpcyjne, hedonistyczne oraz nastawione na rzeczy takie, jak prezenty. Wydaje się wręcz, że prezenty oraz szeroko rozumiana konsumpcja w bardzo krótki czasie awansowały do rangi najbardziej istotnych składników tych tradycyjnych i rodzinnych uroczystości. Oczywiście, są to wszystko zmiany, które zasługują na jednoznaczne potępienie: Święta to coś znacznie więcej niż prezenty, jedzenie oraz picie, i musimy o tym pamiętać, chyba że chcemy zamienić się w barbarzyńców.